O naszym kraju mówi się, że jest zieloną wyspą na morzu kryzysu czyli przekładając słowa delikatnie propagandowe na rzeczywistość – jako jedyny nie zanotował w czasie kryzysu rozpoczętego w 2008 roku okresu zmniejszania się produktu krajowego brutto. Cały czas stabilnie rośliśmy. Nasz wzrost niestety był w dużej mierze osiągnięty dzięki dużemu zadłużeniu się. Słynne już 300 miliardów złotych długu to główny element, który pozwolił nam na zachowanie zielonego koloru. W tym czasie Szwecja nie była wcale gorsza chociaż przez krótki okres jej gospodarka się zmniejszała. Obecnie już jednak Szwedzi cieszą się wzrostem tylko nieznacznie wolniejszym od naszego i to w dodatku osiągniętym bez konieczności pompowania gigantycznych środków. Co więcej, w czasie gdy my podnosimy podatki w kraju, polonia w Szwecji będzie płaciła niższy VAT bo w budżecie pojawiła się im nadwyżka. Szwedzki rząd radzi sobie z kryzysem znakomicie chociaż nie można powiedzieć, że jest on niezauważalny.
Najbardziej czasy kryzysu odbiły się w Szwecji na rynku pracy. Ogłoszenia o pracę w Szwecji pojawiają się obecnie znacznie rzadziej niż jeszcze przed kilkoma laty. Nie ma tu oczywiście żadnej katastrofy ale znalezienie stałego zatrudnienia jest tu bardzo trudne, zwłaszcza jeśli nie jest się obywatelem tego kraju lub co gorsze, nie ma się możliwości korzystania ze wsparcia instytucji Szwecji w szukaniu zatrudnienia. Polacy w Szwecji zwykle są traktowani dokładnie tak samo jak wszyscy rodowici mieszkańcy ale jeśli pracodawca ma dwóch kandydatów do wyboru o bardzo zbliżonych kompetencjach to zazwyczaj wybierze Szweda i ciężko go za to winić.
Ostatnimi czasy pojawił się problem z nawet z gorzej płatnymi miejscami pracy, na które nigdy nie było specjalnego popytu. Rzucili się na nie bowiem naturalizowani Szwedzi pochodzący z krajów Bliskiego Wschodu i Afryki. Do tej pory nie chcieli oni zajmować się prostymi pracami w rolnictwie lub w gastronomii ale szwedzkie urzędy pracy zaczęły ich kierować do takich miejsc a nie można tak po prostu odmówić podjęcia pracy bo wiąże się to z utratą wielu benefitów. Efektem tego jest oczywisty wzrost konkurencji i to w zawodach, które do tej pory były ciekawą opcją dla miedzy innymi Polaków chcących postawić pierwsze kroki w kraju trzech koron. Teraz trzeba mieć już znalezioną dobrą pracę by przyjazd na miejsce nie był bardzo dużym ryzykiem.